No, dobra. Nasz Pan Majster nie ma na imię Bob tylko Mariusz. Zresztą bardzo sympatyczny człowiek i mam nadzieję, że się nie obrazi o „Boba Budowniczego”. Po trzech tygodniach planowej nieobecności (strop musi dobrze związać) i tygodniu z groszkiem obsuwy dziś rano pojawił się z ekipą i wziął do roboty. Na dzień dobry trzeba było zamocować wyciągarkę i odszalować strop. Przy okazji się dowiedziałem, że rozszalowanie stropu nie jest częścią umowy (niestety to prawda, choć do głowy mi nie przyszło, że powinno być
) i ta ekstrawagancja będzie mnie kosztować 300 zł ekstra. Ech… Continue reading »
Wczoraj zatrzymałem się na zdjęciu tuż przed końcem powstawania fundamentów. Continue reading »
Wiadomo, że jeden obraz zastępuje tysiąc słów. Mój wpis o budowie zapewne był co nieco suchy i beznamiętny. Właściwie to nieco wymuszony
Zatem, żeby nieco złagodzić to pokażę zdjęć kilka z budowy: Continue reading »
Obiecałem, że drugi wpis będzie o tym, czemu tu tak cicho się zrobiło.
Wszystko zaczęło się jakieś dwa lata temu od dość natrętnej myśli o własnym domu. Nie mieszkaniu (to szczęśliwie już mamy) a domu. Początkowo objawiało się to jedynie namiętnym przeglądaniem ofert sprzedaży nieruchomości w prasie. Wiosną zeszłego roku zaczęliśmy wraz z Kasią plątać się po okolicach w poszukiwaniu naszego miejsca na ziemi. Działka, którą ostatecznie kupiliśmy, była drugą którą oglądaliśmy. Przechadzając się po niej pierwszy raz ni stąd ni z owąd naszła mnie myśl: „To może być Twoja ziemia!”. Żaden inny kawałek ziemi tak do mnie nie przemówił. Właścicielami zostaliśmy ostatecznie w lipcu zeszłego roku. Mniej więcej w tym samym czasie zaczęło się wertowanie stosów katalogów z projektami gotowymi. Zwycięzca został wybrany chyba w sierpniu. Domek nosi nazwę Szmaragd. Ładny, nie? Pod koniec zeszłego roku udało się nam nawet uzyskać pozwolenie na budowę. Potem chwila rozprzężenia i w tym roku w styczniu zaczęło się.